Wiara Mili w wartość dobrowolnych stowarzyszeń

Mili faktycznie zmienił swój pogląd, że nikt nie powinien zmuszać człowieka do działania czy powstrzymywania się od działania w pewien sposób po prostu dla jego własnego dobra. Weźmy przypadek projektu ustawy skracającej czas pracy. Mili doszedł do wniosku, że taka ustawa byłaby całkowicie uprawniona, a także pożądana, jeśli byłaby w rzeczywistym interesie pracowników. Absurdalne jest utrzymywanie, że pogwałca ona swobodne prawo robotnika do pracy trwającej tyle godzin, ile robotnik chce. Istotnie, jest oczywistą prawdą, że zdecydowałby się on pracować bardzo długo, jeśli alternatywą byłoby głodowanie. Ale bynajmniej nie wynika stąd, iż nie decydowałby się pracować krócej pod warunkiem, że redukcję czasu pracy dyktowałoby powszechne prawo. A ustanawiając takie prawo ustawodawca działałby dla dobra robotnika i w zgodzie z jego rzeczywistymi pragnieniami.

więcej

Poprawność winoskowania naukowego

Wobec faktu, że Mili przedstawia rozumowanie sylogistyczne jako proces interpretacji zdania ogólnego, które samo jest wynikiem indukcji, nie zaskakuje nas, że definiuje wnioskowanie indukcyjne „jako operację polegającą na odkrywaniu i uzasadnianiu zdań ogólnych”.46 Na pierwszy rzut oka definicja ta może wprawdzie wydawać się nieco dziwna. Jak widzieliśmy bowiem, o każdym wnioskowaniu mówi się, że przebiega od konkretów do konkretów. Ale „zdania ogólne są tylko zbiorem szczegółowych, określonych co do rodzaju, lecz nie określonych co do liczby”.47

więcej

„Instynktowna” wiara

W przedmowie do Appearance and Reality Bradley przytacza ze swego notatnika słynny aforyzm: „Metafizyka to znajdowanie złych racji dla tego, w co instynktownie wierzymy, ale znalezienie tych racji to tak samo sprawa instynktu”.85 Ta uwaga wyraźnie nie jest pomyślana jako stanowcze odrzucenie wyrażonego w tej samej przedmowie poglądu, że „metafizyk nie może chyba brać zbyt poważnie metafizyki”80, w każdym razie jeśli uświadamia sobie ograniczenia metafizyki, i nie traktuje przesadnie jej ważności. Sam Bradley bierze poważnie swe przeświadczenie, że „główną potrzebą filozofii angielskiej jest, jak sądzę, sceptyczne badanie pierwszych zasad… próba uświadomienia sobie i podania w wątpliwość wszystkich z góry powziętych myśli”.87 Ów element sceptycyzmu, „wynik pracy i wykształcenia”88, przedstawia dialektyka zjawiska, krytyka naszych potocznych sposobów myślenia. Zarazem przykładem takiej „instyktow- nej” wiary jest wyraźne twierdzenie Bradleya, o którym już mówiliśmy, że metafizyka opiera się na podstawowym założeniu czy przypuszczeniu lub na wyjściowym akcie wiary89, a także cała doktryna Absolutu jako całkowicie spójnej wewnętrznie i pełnej całości.

więcej

Przekształcenie cierpienia

To samo dotyczy w pełni przekształcenia cierpienia. „O tym, co jest zarówno możliwe, jak też konieczne, musimy myśleć, że jest rzeczywiste.” 91 Podobnie, o przekształceniu zła moralnego Bradley wypowiada uwagę, że „jeśli jest możliwe, to, tak jak poprzednio, jest niewątpliwie rzeczywiste”.92 A znów „owo «to»- i «moje»- zostają teraz wchłonięte jako składniki do naszego Absolutu. Ich zniesienie bowiem musi i może się dokonać, a więc na pewno się dokonuje”.93 A jako przykład końcowy możemy wymienić przekształcenie skończonych ośrodków świadomości, które „jest oczywiście rzeczywiste, ponieważ na mocy naszej zasady jest konieczne, i ponieważ tu znów nie mamy żadnego powodu, by wątpić, że jest możliwe”.94

więcej

Względna adekwatność różnych typów sądów

Faktycznie jednak „sąd nie jest syntezą idei, lecz odniesieniem idealnej treści do rzeczywistości”.36 A w przekonaniu Bradleya utajonym i ostatecznym podmiotem każdego sądu jest rzeczywistość jako całość, rzeczywistość, rzec można, z dużej litery. „Nie tylko (to jest nasza doktryna) każdy sąd orzeka o Rzeczywistości, lecz w każdym sądzie mamy stwierdzenie, że Rzeczywistość jest taka, że S jest P.” 37 Jeśli na przykład stwierdzam, że ten liść jest zielony, stwierdzam, że rzeczywistość jako całość, świat jest taki, iż ten liść jest zielony. Nie ma czegoś takiego, jak odosobniony konkretny fakt. Tak zwane konkretne fakty są tym, czym są, tylko dlatego, że rzeczywistość jako całość jest tym, czym jest.

więcej

Wrogość do religii

Mili, jak wspomniano w zarysie jego biografii, był wychowywany przez ojca bez żadnych przekonań religijnych. Ale nie podzielał wyraźnej wrogości Jamesa Milla do religii jako czegoś zasadniczo szkodliwego dla moralności. Był zatem bardzo skłonny do rozważania dowodów na rzecz istnienia Boga. O dowodzie ontologicznym w jego kartezjańskiej postaci zauważa, że „niepodobna, by kogokolwiek dziś zadowalał”.106 A ponieważ związek przyczynowy uznawał za coś, co jest zasadniczo stosunkiem między zjawiskami, nic dziwnego, że utrzymywał wraz z Hume’em i Kantem, że „dowód z pierwszej przyczyny jest sam w sobie bez wartości, gdy chodzi o utwierdzenie teizmu”.107 Ale skłonny jest rozważać poważnie dowód z celowości w przyrodzie, ponieważ jest to „dowód o rzeczywiście naukowym charakterze, który nie wymyka się sprawdzianom naukowym, lecz pretenduje do osądu za pomocą ustalonych kanonów indukcji. Dowód z celowości opiera się całkowicie na doświadczeniu”.108 Jest kwestią otwartą, czy jakiekolwiek rozumowanie prowadzące do rzeczywistości pozazjawiskowej można nazwać właściwie rozumowaniem „naukowym”. Ale Millowi chodzi głównie o to, że jeśli nawet dowód z celowości w przyrodzie prowadzi do uznania istnienia boskiego bytu, który sam w sobie przekracza obszar naukowego badania – sam ów dowód opiera się w łatwo zrozumiały sposób na faktach empirycznych i stanowi wnioskowanie, którego poprawność poddaje się racjonalnej dyskusji.

więcej

Indywidualność należy do Absolutu

Ów konkretny powszechnik Bosanąuet nazywa, idąc za Heglem „indywiduum”. A jest rzeczą jasną, że w najpełniejszym sensie tego terminu może istnieć tylko jedno indywiduum, mianowicie Absolut. Ten bowiem powszechnik powszechników jest wszechobejmującym systemem i jedynie on może całkowicie spełnić zgłoszone przez Bo- sanąueta kryteria, to znaczy kryterium niesprzeczności i całościowo- ści. O kryteriach tych mówi się, że są w rzeczywistości czymś jednym, tylko bowiem w zupełnej całości czy we wszystkim nie ma żadnych sprzeczności.

więcej

ZWROT KU OSOBOWEMU IDEALIZMOWI CZ. II

Namysł pokazuje jednak, że poszczególna osoba ma w heglizmie niewielką wartość. Istoty ludzkie bowiem stają się „ogniskowymi, w których skupia się chwilowo bezosobowe życie myśli, by dokonać przeglądu swych treści. Te ogniskowe pojawiają się tylko po to, by zniknąć w stałym procesie tego urzeczywistniania”.3 Innymi słowy, osoba ludzka to po prostu środek, dzięki któremu bezosobowa myśl dochodzi do poznania siebie samej. A z punktu widzenia każdego, kto przypisuje rzeczywistą wartość osobowości, jest rzeczą jasną, że „zdecydowanie Hegla, by mieć jeden proces i jeden podmiot, było pierwotnym źródłem błędu”.4 Radykalnym błędem zarówno samego heglizmu jak też jego brytyjskich pochodnych jest „utożsamienie ludzkiej i Boskiej samoświadomości lub, mówiąc ogólniej, nadanie jedności świadomości w jednym ja”.5 To nadanie jedności niszczy ostatecznie rzeczywistość Boga jak też człowieka.

więcej

Zalety i wady utylitarystycznej teorii moralności

Uwagi te nie mają sugerować, że zdaniem autora utylitaryzm, czy to w pierwotnej, Benthamowskiej wersji, czy w cokolwiek niespójnej postaci, jaką przybiera u J. S. Milla, jest słuszną filozofią moralną. Idzie o to, że choć w słowach utylitaryści wyprowadzają zdania po- winnościowe ze zdań czysto faktycznych, empirycznych, całkowicie słuszne jest argumentowanie, że zakładają milcząco inne przesłanki, nie będące zdaniami czysto faktycznymi. Toteż, jeśli nawet zakłada się, że zdań powinnościowych nie sposób wywieść za zdań czysto faktycznych, założenie to nie jest samo przez się nieuchronnie zgubne dla utylitarystycznej teorii moralnej.

więcej

McTaggart i jego praca – ciąg dalszy

Możemy zatem przyjąć, że coś istnieje. Nie może to być samo istnienie.19 Gdybyśmy bowiem powiedzieli, że to, co istnieje, jest istnieniem, zostałaby nam zupełna pustka. To, co istnieje, musi posiadać jakieś jakości poza istnieniem. A jakość złożoną, zestawioną z wszystkich jakości rzeczy, można nazwać jej naturą. Nie możemy jednak bez reszty rozłożyć rzeczy na jej jakości. „Na czele serii będzie coś istniejącego, co ma jakości, samo nie będąc jakością. Zwykłą nazwą dla tego czegoś – i nazwą najlepszą, jak sądzę – jest substancja.”20 Można wysunąć zarzut, że substancja poza swoimi jakościami jest nie- pojmowalnym niczym, ale nie wynika stąd, że substancja „nie jest czymś w połączeniu z jej jakościami”21.

więcej

Między zdaniami werbalnymi oraz zdaniami realnymi

Powróćmy na chwilę do zdań realnych i rozważmy zdanie ogólne, takie jak: „Wszyscy ludzie są śmiertelni”.17 Oglądane z pewnego punktu widzenia, jako, jak mówił Mili, część prawdy spekulatywnej, znaczy ono, że cechom człowieka zawsze towarzyszy cecha śmiertelności. A analiza pokazuje, że znaczy to, iż pewnym zjawiskom regularnie towarzyszą inne zjawiska. Ale możemy również patrzeć na owo zdanie jako na zapisek dla pamięci gwoli praktycznego użytku. Wówczas znaczy ono, że „cechy człowieka stanowią podstawę do stwierdzenia śmiertelności, są znakiem śmiertelności”.18 Innymi słowy, mówi nam ono, czego oczekiwać. Według Milla te różne znaczenia są ostatecznie równoważne. Ale w rozumowaniu naukowym szczególnie ważna jest praktyczna strona znaczenia, ta jego strona, która pozwala przewidywać.

więcej

James Mill i psychologia asocjacjonistyczna

Oczywiście użytek, jaki uczynił James Mili z psychologii asocja- cjonistycznej, wyjaśniając możliwość altruistycznego postępowania jednostki z natury dążącej do własnej przyjemności, wymaga ogólnego stosowania metody analizy redukcyjnej. Metoda ta, charakterystyczna dla klasycznego empiryzmu, szczególnie dla myśli Hume’a, była systematycznie stosowana przez Benthama. A więc w swej Ana- lysis oj the Phenomena oj the Humań Mind Mili usiłuje sprowadzić życie umysłowe człowieka do jego podstawowych składników. W ogólności idzie on w ślad Hume’a, rozróżniając impresje i idee, przy czym te ostatnie są kopiami lub obrazami tych pierwszych. Mili faktycznie mówi jednak o wrażeniach, a nie o impresjach. Możemy więc powie-

więcej